czwartek, 25 grudnia 2014

Rozdział 2

     Mimo, iż to było jedyne jak na razie spotkanie się z Gerardem bliżej niż korytarz szkolny, chłopak zaczął interesować Franka i to bardzo. Młodszy był zauroczony czarnowłosym. Podziwiał jego inteligencję urodę oraz czarny humor. Niestety wszystko z daleka ponieważ był nieśmiały jak cholera. Wystarczył jeden uśmiech by chłopak spłonął rumieńcem. Nie mówiąc już o tym co działo się w jego głowie. Ale działo się to według pewnej ustalonej zasady. Otóż Frank reagował tak tylko i wyłącznie na Gerarda, to przy nim rumienił się jak dziewica słysząca słowo ''sex''. Na szczęście chłopak nie miał zbyt wiele okazji by się zbłaźnić przed chłopakiem. Rzadko kiedy widywał Gerarda na korytarzu a co dopiero na osobności. Poprzez widywanie go w tych ulotnych chwilach udało mu się jednak w nim zakochać. Ale to nie miało żadnego znaczenia ponieważ Frank Iero NIGDY nie porozmawia z Gerardem Way.

  *Gerard*
      Gdy wróciłem do domu Mikey siedział w salonie i oglądał jakieś kreskówki. Przystanąłem w progu obserwując brata. Siedział po turecku na kanapie w zielonej bluzce...
- Mikey czemu masz moją koszulkę? - spytałem, podejrzliwie patrząc na brata.
- Bo cię kocham? No i ta bluzka jest taka wygodna. - wyjaśnił Mikey przeciągając się.
Pokręciłem głową, uśmiechając się pod nosem. Kochany ''szczeniak''. Mikey był o dwa lata ode mnie młodszy. Chodził do tej samej szkoły co ja tylko, że on kończył szybciej ode mnie lekcje. Głupi zawsze ma szczęście.
- Gee?
- Hmm?- spytałem stojąc na pierwszym schodku prowadzącym na piętro gdzie znajdował się mój pokój.
- Dziś przyjdzie do mnie kolega.. A raczej twój kolega bo on jest z twojej klasy.
Jego słowa co najmniej mnie zaintrygowały. Mikey miał kolegę, i to w dodatku w moim wieku.
-A raczyłbyś podać jak się nazywa? - spytałem marszcząc brwi w geście skupienia.
-Oliver Terent.
Gdy usłyszałem jego imię i nazwisko od razu wiedziałem o kogo chodzi. Moja troska o brata również znikła. Nie musiałem się martwić, że Oliver mu coś zrobi. Był jednym z nielicznych którzy nic do mnie nie mieli.
Lubiłem go, fajnie się z nim gadało.
- Spoko, nie wiem jakim cudem się poznaliście. I nie tłumacz mi tego teraz, innym razem muszę zrobić teraz coś ważnego Mikey. - powiedziałem idąc do góry. Za plecami usłyszałem Mikey'a który mówił coś o tym, że tak naprawdę idę się lenić. Uśmiechnąłem się pod nosem na jego słowa. Głupek. Przymknąłem drzwi pokoju by włączony w salonie telewizor mi nie przeszkadzał. Gdy czułem się już komfortowo z pod łóżka wyciągnąłem brulion w czarnej okładce. Były w nim wszystkie moje przemyślenia, rysunki, teksty piosenek i jakieś głupie rzeczy typu '' Sprawdzian w wtorek ''. Ale to nie po to otwierałem zeszyt. Chciałem dokończyć tekst dawno zapomnianej piosenki, pamiętam, że zacząłem ją pisać o wydarzeniu związanym z Iero. Minął prawie rok od tego wydarzenia a mi się dziś o tym przypomniało, a raczej o teksie dawno zapomnianej piosenki. Z skupieniem pisałem dalsze słowa na do połowy zapisanej kartce. Gdy kończyłem była godzina 17.. Boże ponad godzinę pisałem, skreślałem nuciłem. Ale byłem dumny z efektu który wyszedł. Lubiłem tworzyć, obojętnie co to było.
- Geerard! Oliver przyszedł! - usłyszałem jak z dołu drze się Mikey. Kiwnąłem głową chodź wiedziałem, że mój brat tego nie zobaczy. Ostatni raz spojrzałem na tekst piosenki, taa brzmiało dobrze przynajmniej w mojej głowie. Ziewając i przeciągając się zszedłem na dół by pogadać chwilę z Oliverem i coś przekąsić.
- Hej, czyli mój brat postanowił wykorzystywać cię w sprawie matematyki? - spytałem widząc mojego brata wraz z chłopakiem nad podręcznikiem z maty.
- Kogoś musi, ciebie raczej nie znając twoje oceny z maty. 
- Ej! Mam dobre, wychodzi mi naciągana czwóra. - powiedziałem dumny z siebie - zostawiam was samych, nie uwodź mojego braciszka ok?
- Oszalałeś? Czego ja bym mógł od niego chcieć? Bez urazy Mikey. 
Spojrzałem na brata, dokładnie na jego oczy w których widziałem smutek. Wiedziałem, że słowa Olivera go zabolały. Zawsze był dość skryty i to jeszcze bardziej niż ja. Nie chcąc pogarszać sytuacji poszedłem do kuchni by w końcu przygotować coś do jedzenia.

*Mikey*
- Oszalałeś? Czego ja bym mógł od niego chcieć? Bez urazy Mikey. 
Ta bez urazy. Słowa Olivera cholernie mnie zabolały. Co niby taki Mikey mógł dać.. Brzydki, z wadą wzroku a na dodatek odludek. Nie chciałem by mój brat ujrzał , że słowa jego kolegi mnie ruszyły ale za późno. Gee umiał rozszyfrować mnie w przeciągu kilku sekund, znał mnie jak nikt inny.
- Jeszcze raz przepraszam, dobra to wracamy do algebry? - zapytał Oliver na co przytaknąłem. Gdy on zawzięcie tłumaczył mi zagadnienia z algebry ja błądziłem gdzieś tam myślami. 
- Oliver przepraszam, źle się czuje moglibyśmy to przełożyć na kiedy indziej? Bo wydaje mi się, że dziś nie dam rady zrozumieć całkowicie nic. No chyba, że nie będziesz chciał marnować na mnie czasu to będę musieć poszukać kogoś innego dobrego z maty. 
- Nie przepraszaj, jasne możemy przełożyć to na kiedy indziej. Powinieneś się przespać wtedy poczujesz się lepiej. - powiedział Oliver wstając, idąc za jego przykładem również wstałem. Odprowadziłem go w ciszy do drzwi, ani mi ani jemu nie chciało się rozmawiać. 
- To do zobaczenia. - powiedział chłopak uśmiechając się, odwzajemniłem grymas. Jeszcze kilka sekund stałem w drzwiach patrząc na oddalającą się postać chłopaka. Chociaż była godzina osiemnasta marzyłem o kąpieli i łóżku. Zamknąłem drzwi przekręcając klucz dwa razy, tak dla bezpieczeństwa. 
Wyobrażając sobie wannę pełną piany zmierzałem w kierunku łazienki, wiedząc, że Gerard szuja czeka tylko na moment by z mną pogadać krzyknąłem w przestrzeń:
- Nie chcę gadać! Idę się kąpać i spać! 
Wiedziałem, że brat uszanuje moją prywatność i da mi spokój, szybko się umyłem czując, że naprawdę robię się śpiący. Gdy przyszedłem do swojego pokoju czekała tam na mnie miła niespodzianka w postaci kubka gorącego kakao z karteczką zapisaną pismem brata. 
'' Dobranoc ; ) ''
 ~~~~~~~~~~~~
Na początku wesołych świąt dla osób które to czytają ( ps. dla nikogo c; ). Przepraszam za wszelkie błędy.. Muszę poszukać bety ponieważ w moim przypadku przecinki żyją własnym życiem.

1 komentarz: